Wysokie loty

Mówi się że nie trzeba dążyć do doskonałości...A My wybraliśmy ją jako życiową drogę, odrzuciliśmy szarą przeciętność, każdego dnia wyrywamy się z zatrzasków rutyny. Przeraża Nas wizja życia typowej wielkomiejskiej rodziny z trudnością wiążącej koniec z końcem, w której miłość wygasła bezpowrotnie, a rozsadzająca złość i frustracja podsycane nieistotnymi drobnostkami zamykają w mentalnym więzieniu...Zauważyłaś Skarbie jak mocno świecą Nasze marzenia na tle otaczającej Nas rzeczywistości? To piękne że tak głęboko wierzymy w Nasze szczęście, w przyszłość usłaną różami, miłość na całe życie, ogień którego nigdy nie stracimy. Przy tym jesteśmy niezwykle świadomi i ciężko pracujemy na życiowy sukces. I wiesz Skarbie, ta głęboka niechęć do pokory, skromności i prostych dróg zaprowadzi Nas na szczyty, stworzymy sobie niebo tu na ziemi...Podziwiam Twoją siłę i odporność które są dla mnie niewyczerpaną inspiracją. Dzięki Tobie nie pogrzebałem ostatecznie marzeń o wielkości, przy Tobie nabieram sił do walki o szczęście i czuję że mogę wszystko, nawet przychylić Ci nieba...:)

wind-of-changes 2005-05-08 21:49:48
skomentuj (2)
O Nas

Powiem Ci coś Skarbie...jesteś dla mnie tajemnicą. Już rok jesteśmy razem, wiem o Tobie wszystko, a jednak paradoksalnie z nieskrywaną nutką podniecającej ekscytacji zastanawiam się czym mnie znów zaskoczysz. I o to właśnie chodzi, życie musi być przepełnione niespodziankami. Uwielbiam odkrywać w Tobie nowe intrygujące zakamarki serca i duszy. Żałuję tylko jednego...dlaczego Nasze serca odnalazły się tak późno? Tyle straconych lat...ale wiesz, przy Tobie zaczynam patrzeć już tylko w przyszłość, to jest najważniejsze...Nasza przyszłość...z mglistych wizji przeświecają piękne iskierki marzeń, tak bardzo uwielbiamy dzielić się tymi najskrytszymi...Ty się boisz wielkich słów, a ja postawiłem Cię w środku, uczyniłem celem życia i wyzwaniem...

wind-of-changes 2005-05-08 01:03:14
skomentuj (0)
Myśli wieczorne, nieuczesane

W zasadzie wbrew samemu sobie zaczynam uznawać wyższość formy nad treścią. Niestety
treść nie dostarcza wrażeń, to forma jest ich fabryką. Nie chcę wikłać się w
karkołomne filozoficzne labirynty, po prostu tak czuję i kropka...Życie jest sumą
wrażeń, im większą mamy ich kolekcję, tym bardziej czujemy jego sens, tym szerzej
mamy otwarte oczy. Trzeba sie odważyć i bezgranicznie zatracić w szaleńczych
zapędach serca wspomaganych testosteronem, fenyloetyloaminą, adrenaliną czy też
serotoniną. Doprawdy, to bez znaczenia co stoi za tymi doznaniami ekstremalnymi,
ekstatycznymi, ogarniającymi w sekundzie całe ciało i wnętrze. Oddanie się emocjom i
uczuciom to niedostrzegany klucz do szczęścia. Wsparte odrobiną odwagi i fantazji
potrafią zdziałać cuda. Uwielbiam chwile w których emocje, uwolnione z więzów,
wylatują z ogromną siłą żeby niszczyć nudno-szarą codzienność. A kiedy nie pozwalamy
im ulatywać, to kipią w nas
destrukcyjną siłą produkując ferment złości. Każdy potrzebuje tego elementarnego
poczucia odwagi do wyrażania siebie zwanego popularnie asertywnością. Życie
podporządkowane wrażeniom niesamowicie wciąga, z każdym kolejnym krokiem pragniemy
jeszcze więcej, bardziej, mocniej, intensywniej...raz chcemy tańczyć do upadłego,
innym razem delektować się atmosferą romantycznego wieczoru, wyrzucić z siebie
emocje przy pomocy gitary, poczuć orzeźwiający powiew porannego wiatru nad brzegiem
jeziora, kochać się długo i namiętnie na perskim dywanie albo szybko i ekscytująco w
samolocie na wysokości ośmiu tysięcy metrów, zatracić się w pięknie symfonii
Beethovena i koncertu Czajkowskiego, wściec się na Ciebie by po chwili kochać
jeszcze mocniej...A tymczasem czekam z utęsknieniem wieczoru, kiedy zaśniemy
przytuleni, tak bliziutko...

wind-of-changes 2005-03-27 00:51:37
skomentuj (0)
A po nocy przychodzi dzień...


Nie chcę uciekać w wielki sen...na dno tamtej mej doliny, obok której płynie czas...nie tęsknię za nią, potrzebuję wrażeń, wielkich przeżyć, emocji...
Jeśli już coś robić, to z przekonaniem...
Nigdy nie wątpić w siebie...
Żelazna odporność...
Droga przez życie wyznaczona marzeniami...

"Sam możesz wybierać los, szczytów szlak, zrozum to...wejdź na
szczyt..."

Kochać prawdziwie...to znaleźć sens, uwierzyć w niemożliwe, dać się porwać dzikiej namiętności, bezczelnie przekraczać wszystkie granice...odnaleźć siebie w oczach ukochanej osoby, poczuć beztroską wolność letniej łąki w centrum wielkiej metropolii...oddać całą duszę, serce, dzielić wszystkie myśli, marzenia, emocje...Miłość to nie analiza, nie mierzy się temperatury swoich uczuć co piętnaście minut, nie zadaje się zbędnych pytań, nie szuka na siłę okruszków serca, jest się sobą aż do bólu...Miłość jest przekorna, idzie pod prąd, nieobce są jej paradoksy...Jeśli prawdziwa to wieczna, i zawsze zwycięży, nawet po największej burzy......

A ja...pokochałem siebie :)

wind-of-changes 2005-01-05 02:08:56
skomentuj (3)
Fundament...

Na skrzydłach kontrolowanych uniesień uciekamy przeznaczeniu...chowamy się przed nim w ciemnych wieczorach i zaprzeczamy mu w piekących źrenice oczu porankach...buntujemy się wizji nagłego niczym błysawica, przeszywającego ciało wibrującą energią szczęścia...podburzająca złość chciałaby cofnąć nieodwracalne, nieświadoma jeszcze dnia swej porażki...dnia w którym wieża niefizycznego bólu runie pod swoim ciężarem grzebiąc na zawsze jadowite żmije...łączące Nas pragnienie wysokiego lotu nigdy nie zadowoli się szarą przeciętnością, domaga się jeszcze szybszych i radykalniejszych zmian...metafizyczna nić spajająca dwie dusze coraz mocniejsza, oczekiwanie na gigantyczną eksplozję fenyloetyloaminy takie przyjemne...a tymczasem lekkie podmuchy rajskiego powietrza niosą delikatny zapach jedności ciał skrytych w śnieżnobiałej pościeli, zapach Nam jeszcze nieznany...

wind-of-changes 2004-11-22 22:05:30
skomentuj (0)
Na ścieżkach wnętrza...

Pustka, cisza...próbuję złożyć układankę o nazwie życie, ale brakuje kilku puzzli...i wciąż nie ma upragnionego, pięknego obrazka...Zastanawiam się jakby to było gdyby nie było Nas...tylko Ty i ja...w tych dniach oboje czujemy to samo...rozgryzamy gorzką pigułkę o nazwie "samotność", lek na otrzeźwienie...a może to pigułka szaleństwa?...Chociaż wiem że jesteś, czuję jakby wisiało nad Nami widmo straty ostatecznej...miłość w obliczu śmierci...Tęsknię, w środku kołacze się rozedrgana pustka, tylko czekająca aż ją wypełnisz...Płytka satysfakcja płynącą z ignorancji zamienia się w ból...Ciągle wraca pytanie: "Dlaczego?" Przecież teoretycznie mam wszystko, dlaczego więc jestem tak skąpy wobec Ciebie? Chęć bycia w końcu szczerze docenionym, potrzeba bycia dostrzeganym...Może powinienem iść drogą czystego egoizmu, patrzyć z góry na ludzi i budować swoją samoocenę na pogardzie i stawianiu się ponad całym światem? To tylko sporadyczna, niespokojna myśl, bo tak naprawdę obieram inny kierunek...Muszę rozpalić w sobie płomień żeby stopić lód którym Cię chłodzę...Bolesna próba której się poddajemy będzie zbawienna...to nie tyle czas na uporządkowanie myśli, co na wsłuchanie się w najsubtelniejsze drgania wewnętrznych strun...

wind-of-changes 2004-11-18 00:47:08
skomentuj (0)
Napisane tęsknotą...

Skarbie, już dziś się spotykamy :) Wyczekany weekend, całe długie, tęskne pięć dni minęło i znów możemy brać od życia to co Nam się należy, to co najlepsze, na co zasługujemy. Możemy cieszyć się sobą... Tydzień temu było tak cudownie, zgadzasz się ze mną Słonko? :) Piątkowy wieczór z jakże życiową historią "Nigdy w życiu" i radość płynąca z bliskości dwóch zbłąkanych dusz. A całe sobotnie popołudnie w meksykańskiej restauracji i magiczna rozmowa w romantycznej atmosferze...przygaszone światło, świeczki i pomarańczowo-beżowy klimat Guadalajary :) Czas na wagę złota, bezcenne chwile dane Nam całkiem za darmo. Tylko bólu pożegnań nie mogę jeszcze znieść...Ale teraz myślę o powitaniu...o tym momencie kiedy tęsknota uleci na widok ślicznego Aniołka po raz kolejny zesłanego prosto z raju :) A później romantyczny wieczór...Przytulny pokoik, My, film, gorąca herbata i ciasteczka :) A kiedy mrok ogarnie Nasz zakątek, to będę Ci szeptał na ucho najpiękniejsze francuskie słowa...będę przy Tobie Skarbie całym sobą, duszą i ciałem...A w sobotę idziemy zdobywać razem to cholerne, kochane miasto :)
Skarbie, czy zauważyłaś jak bardzo oboje pragniemy poczuć smak prawdziwego życia i autentycznej wolności? Popatrz, razem wkroczyliśmy na drogę wiodącą ku szczytom...My...to takie niesamowite...kocham Cię...:)

wind-of-changes 2004-11-12 01:17:25
skomentuj (0)

Księga:
wpisz
czytaj

Archiwum:
2005
maj
marzec
styczeń
2004
listopad
październik
wrzesień
sierpień


Linki:
...
Fascynatka
chodź ze mną

 

szablon: zimny.blog